Mamy dziś 31 maja. Pół roku odmiany za nami. Każda z nas stanęła przed wielkim wyzwaniem, właściwie przed kilkoma wyzwaniami. Odwaga, organizacja, mobilizacja, asertywność, regularność, nauka, silna wola i wiele, wiele innych cech było nam potrzebnych żeby stanąć tu gdzie teraz stoimy. Każda z naszej trójki miała postawiony przed sobą inny cel, do którego dążyła. Tym celem nie były tylko zbędne kilogramy jak mogło się większości wydawać. Po drodze zdobyłyśmy dużą wiedzę na temat zdrowego odżywania i mamy świadomość tego jak ważny jest w życiu ruch.
Program trwał 6 miesięcy, a zdrowe przyzwyczajenia zostaną z nami na wiele kolejnych lat. Czy to już koniec? Nie, to dopiero początek lepszej drogi, na którą nakierował nas program i partnerzy z którymi mieliśmy przyjemność współpracować. Jestem dumna z siebie, że dałam radę osiągnąć cel chociaż obowiązki życia prywatnego nie raz chciały mi ten cel przysłonić. Cieszę się, że dałam radę wytrwać do końca i nie zmarnowałam szansy, którą dali mi organizatorzy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgosia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgosia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 maja 2016
poniedziałek, 23 maja 2016
Wyniki pomiarów końcowych
Tydzień do końca projektu. Dziś byłam ostatni raz na zabiegach icoone i na ostatnim spotkaniu u dietetyczki. Waga, centymetry i lustro dały zadowalający efekt:)
______________________________________
RAMIONA: 2 cm
KLATKA PIERSIOWA: 6 cm
TALIA: 6,5 cm
UDO 4,5 cm prawe / 6 cm lewe
NAD KOLANEM: 2 cm prawe / 3 cm lewe
ŁYDKA: 3 cm prawa / 4 cm lewa
BIODRA: 10 cm MNIEJ!!!
KLATKA PIERSIOWA: 6 cm
TALIA: 6,5 cm
UDO 4,5 cm prawe / 6 cm lewe
NAD KOLANEM: 2 cm prawe / 3 cm lewe
ŁYDKA: 3 cm prawa / 4 cm lewa
BIODRA: 10 cm MNIEJ!!!
TKANKA TŁUSZCZOWA:
BYŁO: 33,6 %
JEST: 28,5 %
BYŁO: 33,6 %
JEST: 28,5 %
WIEK METABOLICZNY:
BYŁO: 34
JEST: 28
WAGA POCZĄTKOWA: 73 kg
CEL: 65 kg
WAGA KOŃCOWA: 65 kg !!!
BYŁO: 34
JEST: 28
WAGA POCZĄTKOWA: 73 kg
CEL: 65 kg
WAGA KOŃCOWA: 65 kg !!!
______________________________________
Dietetyk - Paulina Limanowska -> klik
Gabinet kosmetyczny - Essence -> klik______________________________________
niedziela, 22 maja 2016
Zostaje, wraca, zmienia proporcje - wysiłek fizyczny
Wczoraj pisałam Wam o jedzeniu -> tutaj, a dzisiaj napisze o wysiłku fizycznym. Tutaj na pewno zajdą większe zmiany bo o ile w miarę nie najgorzej odżywiałam się przed programem, tak z ćwiczeniami i sportem było tragicznie.
Nie lubiłam sportu, przyznam się od razu. Miałam wrażenie, że wykonując jakiś wysiłek fizyczny męczę się szybciej niż inni. Fakt, pewnie przeszkadzały mi dodatkowe kilogramy i brak kondycji. Teraz widzę na siłowni, że nie robię się już tak szybko czerwona jak burak kiedy wejdę na elipsę:)
Poniekąd polubiłam ruch, chociaż nadal mam opory do pewnych wysiłków, ale już w głowie tworzy mi się plan i pomysł jak się ruszać żeby jednak czerpać z tego przyjemność, a nie robić tego z musu.
1. Rower - mam, lubię, przy okazji można wybrać się gdzieś z cała rodziną.
2. Skakanka - i w domu i na dworze, tania, łatwa do przechowania. No i lubię skakać.
3. Spacery - nie lubiłam wychodzić z domu pieszo, zawsze był samochód ale przyzwyczaiłam się spacerów z dziećmi i będzie mi ich brakować.
4. Ćwiczenia na pośladki - po ćwiczeniach na pośladki bardzo szybko widać efekt i to jest motywujące więc na pewno jeszcze przez jakiś czas będę ćwiczyć. Chociażby do uzyskania pożądanego efektu, a potem przez jakiś czas żeby ten efekt utrzymać.
Nie lubiłam sportu, przyznam się od razu. Miałam wrażenie, że wykonując jakiś wysiłek fizyczny męczę się szybciej niż inni. Fakt, pewnie przeszkadzały mi dodatkowe kilogramy i brak kondycji. Teraz widzę na siłowni, że nie robię się już tak szybko czerwona jak burak kiedy wejdę na elipsę:)
Poniekąd polubiłam ruch, chociaż nadal mam opory do pewnych wysiłków, ale już w głowie tworzy mi się plan i pomysł jak się ruszać żeby jednak czerpać z tego przyjemność, a nie robić tego z musu.
1. Rower - mam, lubię, przy okazji można wybrać się gdzieś z cała rodziną.
2. Skakanka - i w domu i na dworze, tania, łatwa do przechowania. No i lubię skakać.
3. Spacery - nie lubiłam wychodzić z domu pieszo, zawsze był samochód ale przyzwyczaiłam się spacerów z dziećmi i będzie mi ich brakować.
4. Ćwiczenia na pośladki - po ćwiczeniach na pośladki bardzo szybko widać efekt i to jest motywujące więc na pewno jeszcze przez jakiś czas będę ćwiczyć. Chociażby do uzyskania pożądanego efektu, a potem przez jakiś czas żeby ten efekt utrzymać.
sobota, 21 maja 2016
Zostaje, wraca, zmienia proporcje - jedzenie
Siedziałam wczoraj nad kolacją i analizowałam co nowego wprowadziłam do swojej diety w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Co wyeliminowałam, a co jadłam w innych proporcjach. Oczywiście na liście znalazły się słodycze, pieczywo, nawet owoce. Dużo się zmieniło.
Najpierw była dieta tak jakby oczyszczająca ze śmieci, czyli takie przekierowanie na zdrowe jedzenie więc wyeliminowaliśmy fast foody, jasne pieczywo, słodycze, ciężkie tłuszcze. Następnym krokiem była już dieta stricte odchudzająca i skreśliliśmy z jadłospisu też te zdrowe produkty, ale mające jednak zbyt dużo np cukrów. W ten sposób przez ostatni miesiąc nie jemy np owoców.
Teraz zastanawiam się co będę jadła po zakończeniu programu. Oczywiste są dwie sprawy. Po pierwsze na pewno nie zostanę na takiej diecie jaką mam teraz bo jest to dieta odchudzająca, a ja nie zamierzam chudnąć w nieskończoność:) Oczywiste jest też, że nie wrócę do stylu życia jaki prowadziłam przed programem. Wypośrodkowując zdecydowałam, że jeśli chodzi o jedzenie to zostanę przy jadłospisie z pierwszej połowy projektu. Czyli zdrowo, rozsądnie i regularnie.
Zostają:
- przyzwyczajenia do ciemnego pieczywa,
- minimum 2 litry wody dziennie,
- warzywa na śniadanie, obiad i kolację,
- grejfrut, to był jedyny owoc, którego nie lubiłam. A teraz mi smakuje;),
- jogurty naturalne, polubiłam jogurty naturalne, bez cukru, bez owoców. Są naprawdę dobre,
- kasza i ryż. Wcale nie żałuję, że zamieniłam ziemniaki na kaszę i ryż. Na pewno ziemniaki będą pojawiały się na naszym stole rzadziej niż przed programem,
- gotowanie na parze. Warzywa i mięso smakują całkiem inaczej na parze niż gotowane lub smażone.Są pyszne!
Wracają:
- owoce, nie dam rady bez nich,
- chleb, kanapki to jedyne za czym tak bardzo tęsknię,
- słodycze, ale nie brakuje mi ich bardzo więc pewnie wrócą tylko przy okazji jakiś uroczystości,
Zmieniam proporcję:
- jajka! Na pewno wiem, że nie będę już jadła tak dużej ilości jajek. Chociaż miałam w pewnym czasie odrzut od jajek to na całe szczęście udało mi się wprowadzić je ponownie do jadłospisu. Także zostają chociaż na pewno w mniejszych ilościach.
Rezygnuję:
Przez te pół roku nie było takiego produktu, który by mnie całkowicie zniechęcił.
Najpierw była dieta tak jakby oczyszczająca ze śmieci, czyli takie przekierowanie na zdrowe jedzenie więc wyeliminowaliśmy fast foody, jasne pieczywo, słodycze, ciężkie tłuszcze. Następnym krokiem była już dieta stricte odchudzająca i skreśliliśmy z jadłospisu też te zdrowe produkty, ale mające jednak zbyt dużo np cukrów. W ten sposób przez ostatni miesiąc nie jemy np owoców.
Teraz zastanawiam się co będę jadła po zakończeniu programu. Oczywiste są dwie sprawy. Po pierwsze na pewno nie zostanę na takiej diecie jaką mam teraz bo jest to dieta odchudzająca, a ja nie zamierzam chudnąć w nieskończoność:) Oczywiste jest też, że nie wrócę do stylu życia jaki prowadziłam przed programem. Wypośrodkowując zdecydowałam, że jeśli chodzi o jedzenie to zostanę przy jadłospisie z pierwszej połowy projektu. Czyli zdrowo, rozsądnie i regularnie.
Zostają:
- przyzwyczajenia do ciemnego pieczywa,
- minimum 2 litry wody dziennie,
- warzywa na śniadanie, obiad i kolację,
- grejfrut, to był jedyny owoc, którego nie lubiłam. A teraz mi smakuje;),
- jogurty naturalne, polubiłam jogurty naturalne, bez cukru, bez owoców. Są naprawdę dobre,
- kasza i ryż. Wcale nie żałuję, że zamieniłam ziemniaki na kaszę i ryż. Na pewno ziemniaki będą pojawiały się na naszym stole rzadziej niż przed programem,
- gotowanie na parze. Warzywa i mięso smakują całkiem inaczej na parze niż gotowane lub smażone.Są pyszne!
Wracają:
- owoce, nie dam rady bez nich,
- chleb, kanapki to jedyne za czym tak bardzo tęsknię,
- słodycze, ale nie brakuje mi ich bardzo więc pewnie wrócą tylko przy okazji jakiś uroczystości,
Zmieniam proporcję:
- jajka! Na pewno wiem, że nie będę już jadła tak dużej ilości jajek. Chociaż miałam w pewnym czasie odrzut od jajek to na całe szczęście udało mi się wprowadzić je ponownie do jadłospisu. Także zostają chociaż na pewno w mniejszych ilościach.
Rezygnuję:
Przez te pół roku nie było takiego produktu, który by mnie całkowicie zniechęcił.
wtorek, 17 maja 2016
Dodatkowe zalety programu
Tak sobie ostatnio pomyślałam, że nowy, lepszy wygląd i lepsze samopoczucie to nie wszystko co możemy zyskać dzięki udziale w programie. Ja dodatkowo zyskałam jeszcze więcej czasu na obowiązki domowe. Niekoniecznie dlatego, że mam ochotę zajmować się domem więcej niż przed programem, ale o mus. Muszę robić coś żeby nie jeść.
Właściwie to jestem już przyzwyczajona do stałych godzin posiłków i nie mam ochoty podjadać pomiędzy nimi, ale są dni kiedy mam gorszy nastrój i wtedy mam ochotę na coś między posiłkami. Wtedy muszę jak najszybciej wyjść z kuchni i zająć czymś ręce. W ten sposób od grudnia mam perfekcyjnie ułożone ubrania w szafie chłopaków i książki w biblioteczce. Wszyscy w domu mają czyste buty i wyprasowane koszule. Codziennie odkurzam całe mieszkanie i myję któreś z okien. Mówię Wam, niedługo będę perfekcyjniejsza od samej Rozenek:)
Z jednej strony cieszę się, że koniec programu tuż tuż bo łatwo nie jest z dietą, która bardzo nas ogranicza i np bardzo brakuje mi owoców. Jednak z drugiej strony jeszcze kilka tygodni program mógłby potrwać - mam jeszcze cały strych do posprzątania:D
Właściwie to jestem już przyzwyczajona do stałych godzin posiłków i nie mam ochoty podjadać pomiędzy nimi, ale są dni kiedy mam gorszy nastrój i wtedy mam ochotę na coś między posiłkami. Wtedy muszę jak najszybciej wyjść z kuchni i zająć czymś ręce. W ten sposób od grudnia mam perfekcyjnie ułożone ubrania w szafie chłopaków i książki w biblioteczce. Wszyscy w domu mają czyste buty i wyprasowane koszule. Codziennie odkurzam całe mieszkanie i myję któreś z okien. Mówię Wam, niedługo będę perfekcyjniejsza od samej Rozenek:)
Z jednej strony cieszę się, że koniec programu tuż tuż bo łatwo nie jest z dietą, która bardzo nas ogranicza i np bardzo brakuje mi owoców. Jednak z drugiej strony jeszcze kilka tygodni program mógłby potrwać - mam jeszcze cały strych do posprzątania:D
piątek, 13 maja 2016
Na siłowni
Bardzo długo szukałam odpowiednich dla siebie zestawu ćwiczeń na siłowni. Najpierw korzystałam z porad trenera, dzięki temu udało mi się nabrać kondycji i zmobilizować organizm do straty pierwszych kilogramów. Potem zmieniłam zestaw, na kolejny polecony przez trenera. Poznałam siłownie, sprzęty i swoje możliwości. Wiem co działa na moje ciało najlepiej i kierując się tym stworzyłam swój własny zestaw. Od miesiąca spędzam na siłowni czas w ten sam sposób. Dobrze się tam czuje, robię to co mnie nie przytłacza, nie chodzę na siłownię z przymusu i co najważniejsze oczywiście - spalam kalorię i pozbywam się kilogramów.
Na początek rozgrzewka czyli 10 minut elipsy i 10 minut szybkiego marszu na bieżni. Bieżnia ma dodatkowe zalety bo w końcu mogę spokojnie odpisać na meile:)
Potem skakanka na przemian z wiosłowaniem. 4 serie. Tutaj się pożądanie zmęczę, ale dodaje mi to powera. Następnie są ćwiczenia na pośladki od Mel B. Pewnie nie robię tego tak perfekcyjnie jak ona ale efekty są więc jest dobrze. Jeszcze 4 serie ćwiczeń na uda i łydki na dwóch stanowiskach przemiennie i wracam na 15 minut cardio na zakończenie.
Potem skakanka na przemian z wiosłowaniem. 4 serie. Tutaj się pożądanie zmęczę, ale dodaje mi to powera. Następnie są ćwiczenia na pośladki od Mel B. Pewnie nie robię tego tak perfekcyjnie jak ona ale efekty są więc jest dobrze. Jeszcze 4 serie ćwiczeń na uda i łydki na dwóch stanowiskach przemiennie i wracam na 15 minut cardio na zakończenie.
Cały trening trwa godzinę i piętnaście minut. Trzy razy w tygodniu. Uzupełniam go jeszcze w domu, codzienny podnoszeniem ciężarków na ładny biust i silne ramiona:)
Siłownia -> klik
Jesteśmy na facebooku -> klik
wtorek, 10 maja 2016
Ważenie i mierzenie
Ten tydzień zaczął się bardzo pracowicie jeśli chodzi o projekt. Wczoraj miałam spotkanie z Panią Paulina. Przyznam, że szału nie było bo waga nie spadła jakoś znacznie w dół, bo niecały kilogram, ale pocieszam się faktem, że jednak zawsze to jest coś. Poza tym najważniejsze, że choroba nie popsuła mi szyków i nie przytyłam. Dodatkowo zaliczyliśmy już w maju jedną komunię i naprawdę było mnóstwo pokus, to też jeszcze bardziej cieszę się, że waga nie poszła w górę. Udało mi się z podanych posiłków wybrać coś co jest w mojej diecie i tym sposobem ani nie byłam głodna, ani nie sprawiłam przykrości gospodarzom odmawiając jedzenia. Chyba mogę się pochwalić, że do postawionego na początku programu celu, został mi kilogram. Ta świadomość jeszcze bardziej zwiększa moje obroty bo nie chcę na samej końcówce zawieść i siebie i organizatorów. Także wczoraj zaliczyłam ważenie, a dzisiaj mierzenie u Pani Renaty.
Centymetry też pokazują, że wszystko idzie zgodnie z planem i robię się mniejsza:) Chociaż program przewiduje ogólną odnowę nas kobiet, to jednak nie ukrywamy, że to właśnie na wyglądzie zależy nam najbardziej. Tutaj prężnie działamy na siłowni, którą zresztą odwiedziłam dzisiaj zaraz po wizycie w Essence. Chorobę już prawie pokonałam więc miło było dzisiaj ćwiczyć na pełnych obrotach, a nie jak to było przez ostatnie tygodnie, odpoczywając po każdej minucie wysiłku.
Dietetyk -> klik
Salon kosmetyczny -> klik
Siłownia -> klik
Centymetry też pokazują, że wszystko idzie zgodnie z planem i robię się mniejsza:) Chociaż program przewiduje ogólną odnowę nas kobiet, to jednak nie ukrywamy, że to właśnie na wyglądzie zależy nam najbardziej. Tutaj prężnie działamy na siłowni, którą zresztą odwiedziłam dzisiaj zaraz po wizycie w Essence. Chorobę już prawie pokonałam więc miło było dzisiaj ćwiczyć na pełnych obrotach, a nie jak to było przez ostatnie tygodnie, odpoczywając po każdej minucie wysiłku.
Dietetyk -> klik
Salon kosmetyczny -> klik
Siłownia -> klik
piątek, 6 maja 2016
Przemęczenie
Dopadło mnie ogólne przemęczenie organizmu. Jest ciężko bo nie potrafię wyleczyć kataru i bólu gardła. Chociaż gardło to pikuś, boli mnie cała szyja i uszy;/ Nie jest dobrze i chociaż ciągle walczę w siłowni o lepszy wygląd to coraz częściej myślę o końcu projektu. Mam nadzieje, że to tylko chwilowy przestój sił, że korzystając z rad dietetyczki uda mi się w najbliższym czasie wrócić do formy by w dobrym stylu zakończyć projekt i z dumą zjawić się na końcowej sesji w Piwnicy Wspomnień.
Brak sił działa też niekorzystanie na wagę. Kilogramy lecą w dół ale nie jestem pewna czy ostatnie 2 kilogramy zrzuciłam czy o te dwa kilogramy z mizerniałam. Jeśli to drugie to bardzo szybko mogę dodatnio je zyskać jak tylko wrócę do formy. Muszę dobrze zgrać siłownię i dietę by nie zmarnować już tego co do tej pory osiągnęłam. Chociaż fizycznie jest dość pesymistycznie to nastawienie pozytywne i nie poddam się bez walki.
Pamiętajcie, że cały czas jesteśmy na facebooku gdzie na bieżąco, codziennie można obserwować jak sobie radzimy. Liczymy tam na Wasze słowa motywacji, szczególnie na tej ostatniej prostej.
Koniecznie kliknij - https://www.facebook.com/Mama-od-Nowa-510204312489994/?fref=ts
Brak sił działa też niekorzystanie na wagę. Kilogramy lecą w dół ale nie jestem pewna czy ostatnie 2 kilogramy zrzuciłam czy o te dwa kilogramy z mizerniałam. Jeśli to drugie to bardzo szybko mogę dodatnio je zyskać jak tylko wrócę do formy. Muszę dobrze zgrać siłownię i dietę by nie zmarnować już tego co do tej pory osiągnęłam. Chociaż fizycznie jest dość pesymistycznie to nastawienie pozytywne i nie poddam się bez walki.
Pamiętajcie, że cały czas jesteśmy na facebooku gdzie na bieżąco, codziennie można obserwować jak sobie radzimy. Liczymy tam na Wasze słowa motywacji, szczególnie na tej ostatniej prostej.
Koniecznie kliknij - https://www.facebook.com/Mama-od-Nowa-510204312489994/?fref=ts
poniedziałek, 2 maja 2016
Ostatnia prosta
Zaczął się maj, a razem z nim ostatni miesiąc naszego projektu i naszej walki. Przeglądałam się wczoraj w lustrze i z dumą stwierdzam, że jest całkiem ok. Prawie wszystko wygląda w miarę zadowalająco prócz brzucha. Na ostatniej prostej w ciągu tego ostatniego miesiąca będę skupiała się przede wszystkim na brzuchu bo chociaż mniejszy to nadal wygląda na ciążowy. Tyle, że z drugiego trymestru zrobił się pierwszy:)
Tak sobie myślę, że już tyle wytrzymałyśmy, że nadzwyczajnie głupotą było by teraz ulec jakieś niezdrowej przekąsce. W ostatnich 30 dniach uszczuplamy dietę i zwiększamy częstotliwość odwiedzin siłowni. Dla lepszego efektu i dla tego płaskiego brzucha.
Pamiętajcie, że jesteśmy też na facebooku - > klik
Tak sobie myślę, że już tyle wytrzymałyśmy, że nadzwyczajnie głupotą było by teraz ulec jakieś niezdrowej przekąsce. W ostatnich 30 dniach uszczuplamy dietę i zwiększamy częstotliwość odwiedzin siłowni. Dla lepszego efektu i dla tego płaskiego brzucha.
Pamiętajcie, że jesteśmy też na facebooku - > klik
piątek, 29 kwietnia 2016
Majówka i maj
Właśnie kończymy się pakować na majówkę. Wyjeżdżamy już dziś i kilka dni spędzimy z przyjaciółmi w wynajętym domku z Dusznikach. Z jednej strony bardzo się cieszę, a z drugiej zastanawiam się jak to będzie z dietą. Już tyle miesięcy za nami i nauczyłam się asertywności jeśli chodzi o "weź sobie", "nikt nie widzi", "jeden kawałek Ci nie zaszkodzi". Słodycze nie kuszą wcale, sałatki trochę. Mięso i warzywa mogę więc nie ma problemu. Pytanie tylko czy znajdzie będę tam pilnować godzin posiłków i czy zawsze będzie pod ręką coś co akurat w tej chwili powinnam zjeść? To będzie prawdziwe wyzwanie.
Majówka to nie wszystko, to dopiero początek mojego testu asertywności. W tym miesiącu jedziemy jeszcze na dwie komunie i wesele, to będą dopiero pokusy. Myślenie mam pozytywne, będę pilnować diety by nie zmarnować tylu miesięcy pracy. Mam nadzieje, że się uda wytrwać.
wtorek, 26 kwietnia 2016
I po jajkach
Przechodzę ciężkie chwile z dietą, a konkretnie z jajkami w diecie. Chyba mi się przejadły. W niedziele miałam problem ze zjedzeniem do końca jajecznicy. W poniedziałek zrobiłam omlet, którego nie zjadłam nawet połowę bo po prostu nie mogłam go przełknąć. Nie wiem czy to chwilowy odrzut czy wykorzystałam limit jedzenia jajek na ten rok, ale na sama myśl o śniadaniu którym głównym składnikiem będzie jajko mam mdłości. Szkoda bo jajka potrzebne są w naszej diecie i dotychczas bardzo mi odpowiadały. Prócz zdrowia to są smaczne i szybko się je przygotowuje. No niestety narazie się z nimi pożegnam, może uda się wrócić za kilka dni.
Od razu napisałam do Pani Pauliny z pytaniem czy mogę czymś jajka zastąpić. Mogłabym po prostu zrezygnować nie szukając zamiennika ale boję się, że po śniadaniu składającego się z samych warzyw, bardzo szybko zgłodnieję i rzucę się na jakieś niezdrowe przekąski. Jeszcze przed śniadaniem dostałam odpowiedź zwrotną, że w zastępstwie mogę zjeść kawałek mięsa, ewentualnie serek twarogowy. Oczywiście wiadomość była dłuższa, z dokładnymi wskazówkami, które mi odpowiadają i kamień spadł mi z serca - jednak będę miała co jeść:)
wtorek, 19 kwietnia 2016
Chleb z kaszy gryczanej
Wczoraj w Essence rozmawiałyśmy z Panią Renatą o jedzeniu. O kolorowych kanapeczkach, o słodyczach, lodach itd Mmm pyszności. Dosyć ryzykowne takie rozmowy bo chciałoby się wyjść z gabinetu i biec do piekarni albo fast foodu. Na szczęście zaraz po icoonie miałam wizytę z Panią Pauliną, na której wadze pokazało się prawie dwa kilogramy mniej i momentalnie ochota na wszystko zabronione mi odeszła. Ufff.
Przy okazji rozmów o jedzeniu, Pani Renata wspomniała o chlebie z kaszy gryczanej. Zaciekawił mnie. Przeszukałam internety i oto jest. Dzielę się z Wami bo podobno bardzo dobry. No i jak najbardziej fit:)
Składniki:
* Kasza gryczana niepalona (500g)
* Woda (700ml + do uzupełnienia)
* Sól (najlepiej himalajska) – płaska mała łyżeczka)
* Ziarna i bakalie według smaku np len, słonecznik, żurawina (łącznie garść)
![]() |
| źródło: tutaj |
Składniki:
* Kasza gryczana niepalona (500g)
* Woda (700ml + do uzupełnienia)
* Sól (najlepiej himalajska) – płaska mała łyżeczka)
* Ziarna i bakalie według smaku np len, słonecznik, żurawina (łącznie garść)
Przepis:
1. Kaszę płuczemy dwukrotnie na sicie i wkładamy do miski.
2. Zalewamy wodą. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na dwie godziny.
3. Po tym czasie dolewamy wodę aby kasza była pod jej powierzchnią. Znów odstawiamy. Na dwa dni.
4. Po dwóch dniach dodajemy łyżeczkę soli i garść ulubionych bakalii lub ziaren.
5. Następnie miksujemy kaszę na gładką masę i odstawiamy na 12 godzin.
Jeśli zmiksujesz kaszę rano to chleb upiecz wieczorem. Jeśli miksujesz wieczorem to chleb upiecz rano.
6. Po 12 godzinach przekładamy masę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez 50-55 minut w piekarniku w temperaturze 200’C.
1. Kaszę płuczemy dwukrotnie na sicie i wkładamy do miski.
2. Zalewamy wodą. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na dwie godziny.
3. Po tym czasie dolewamy wodę aby kasza była pod jej powierzchnią. Znów odstawiamy. Na dwa dni.
4. Po dwóch dniach dodajemy łyżeczkę soli i garść ulubionych bakalii lub ziaren.
5. Następnie miksujemy kaszę na gładką masę i odstawiamy na 12 godzin.
Jeśli zmiksujesz kaszę rano to chleb upiecz wieczorem. Jeśli miksujesz wieczorem to chleb upiecz rano.
6. Po 12 godzinach przekładamy masę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez 50-55 minut w piekarniku w temperaturze 200’C.
Bon appetit:)
niedziela, 17 kwietnia 2016
Do piekarni samochodem
Mąż wybierał się dzisiaj na IX podbiegi, organizowane przez Narodowe Centrum Polskiej Piosenki i Stowarzyszenie Razem dla Kultury. Wizja spędzenia samotnego poranka nie do końca mi się podobała więc (jeszcze przez sen) powiedziałam "może wybierzemy się z Tobą". Myślałam, że tylko razem pojedziemy. On pobiegnie, ja pobawię się z dziećmi na świeżym powietrzu czekając aż wróci. Plany się jednak zmieniły i wystartowaliśmy wszyscy. Co prawda tylko on i ja na własnych nogach ale było super. Kiedy przekroczyłam linie mety pomyślałam
"jeszcze cztery miesiące temu nawet do piekarni oddalonej
od domu o 400 metrów jeździłam samochodem"
W wakacje zeszłego roku kupiłam buty do biegania, ale po kilku razach stwierdziłam, że to jednak nie moja bajka. Może dzisiaj nie przekonałam się do biegania, ale świetnie się bawiłam - to po pierwsze. Po drugie pokonałam po raz kolejny swoją niechęć do wysiłku fizycznego.
Projekt sprawił, że ruchu w moim życiu jest coraz więcej i chyba bez niego nie mogłabym już funkcjonować. To uzależniające. Po dniu bez ćwiczeń nadzwyczajnie brakuje mi chociażby tylko brzuszków i 10 minut rowerka. Zmieniamy się. Zmieniamy się na lepsze;)
![]() |
| źródło zdjęcia: tutaj |
czwartek, 14 kwietnia 2016
Nie schudłabym...
Ponieważ nigdy nie miałam sporej nadwagi, a jedynie 7-8 kg to myślałam, że pozbycie się ich to bułka z masłem. Wystarczy właśnie tej przysłowiowej bułki nie jeść, nie używać też tego masła i będzie ok. W skrócie myślałam, że będę miała ochotę to po prostu schudne bo co to jest te osiem kilogramów. Ponieważ zawsze wydawało mi się że to kwestia hop siup to też to odchudzanie odkladam na "za chwilę, bo do lata zdążę". Dziś jestem w programie i widzę jak bardzo się myliłam.
Program trwa już cztery miesiące, a moja waga chociaż leci w dół i wygląd w lustrze już tak nie odstrasza to jednak do założonego celu jeszcze trochę brakuje. Oczywiście nie zawsze byłam na siłowni wtedy kiedy miałam być i w pierwszych tygodniach diety nie zawsze trzymałam się wielkości posiłków i je przekraczałam ale pomimo to, pomimo tych błędów i tak myślałam, że lepiej sobie poradzę.
I taka mnie dzisiaj refleksja naszła, że skoro po czterech miesiącach programu nadal nie osiągnęłam celu to podejrzewam, że bez programu pewnie dawno zrezygnowałabym z odchudzania albo odkładala je na później, chowając się ciągle za szerokimi swetrami.
Także dziewczyny, zmiana sylwetki to nie taka chwilka, jeśli chcecie zdążyć do lata to nie traccie czasu i nie czekajcie do ostatnich dni wiosny.
Program trwa już cztery miesiące, a moja waga chociaż leci w dół i wygląd w lustrze już tak nie odstrasza to jednak do założonego celu jeszcze trochę brakuje. Oczywiście nie zawsze byłam na siłowni wtedy kiedy miałam być i w pierwszych tygodniach diety nie zawsze trzymałam się wielkości posiłków i je przekraczałam ale pomimo to, pomimo tych błędów i tak myślałam, że lepiej sobie poradzę.
I taka mnie dzisiaj refleksja naszła, że skoro po czterech miesiącach programu nadal nie osiągnęłam celu to podejrzewam, że bez programu pewnie dawno zrezygnowałabym z odchudzania albo odkładala je na później, chowając się ciągle za szerokimi swetrami.
Także dziewczyny, zmiana sylwetki to nie taka chwilka, jeśli chcecie zdążyć do lata to nie traccie czasu i nie czekajcie do ostatnich dni wiosny.
środa, 23 marca 2016
Więcej mocy przed świętami
Ostatni tydzień przed świętami to nie przelewki. Nie tłumaczymy się przygotowaniami świątecznymi i nie robimy sobie przerwy od programu. U mnie ten tydzień dość intensywny. Mamy czwartek, a ja zdazylam już być u dietetyczki Pauliny, u Renaty na zabiegach icoona no i oczywiście na siłowni. Do Wielkanocy jeszcze kilka dni i zamierzam, zapewne jak pozostałe dziewczyny, wykorzystać je maksymalnie.
Pisałam Wam ostatnio, że czekam na poniedziałek z powodu spotkania z Pauliną właśnie. No i mam mieszane uczucia. Z jednej strony całkiem fajnie bo kolejne półtorej kilograma poszło w dół, ale szczerze liczyłam najwięcej. Biorąc pod uwagę, że trzymałam się diety i dawałam z siebie wszystko na siłowni to spodziewałam się lepszych wyników. Może to z powodu nowej diety? Może muszę się do niej "przyzwyczaić"? No, nie mam pojęcia. Nie pozostaje nic innego jak spiąć tyłek, dać z siebie kolejne 100% i czekać do kolejnego pomiaru ;)
Pisałam Wam ostatnio, że czekam na poniedziałek z powodu spotkania z Pauliną właśnie. No i mam mieszane uczucia. Z jednej strony całkiem fajnie bo kolejne półtorej kilograma poszło w dół, ale szczerze liczyłam najwięcej. Biorąc pod uwagę, że trzymałam się diety i dawałam z siebie wszystko na siłowni to spodziewałam się lepszych wyników. Może to z powodu nowej diety? Może muszę się do niej "przyzwyczaić"? No, nie mam pojęcia. Nie pozostaje nic innego jak spiąć tyłek, dać z siebie kolejne 100% i czekać do kolejnego pomiaru ;)
piątek, 18 marca 2016
Jeszcze tylko weekend
Jeszcze dwa dni i spotkanie z Pauliną z limanowska.fitdietetyk.pl. Chyba jeszcze na żadne ze spotkań z nią nie czekałam tak bardzo. Ostatni miesiąc bardzo przełożyłam się do treningów i bardziej niż zwykle dbałam o posiłki. Mam nadzieję, że regularne jedzenie i regularnie ćwiczenia dają efekt w postaci spadku wagi. Jak już Wam pisałam wcześniej, w końcu zapanowałam nad podjadaniem i mogę powiedzieć, że w tym temacie jestem asertywna. Nie straszne mi juz pączki, ciasteczka i czekoladowe baloniki. Jestem ponad nimi i ja decyduje o tym co i kiedy jem.
Trzymajcie kciuki w poniedziałkowe popołudnie ;)
poniedziałek, 14 marca 2016
Nowy tydzień - nowe siły
W weekend zawsze jest trudniej. Mniej pracy, mniej obowiązków i więcej czasu na pokusy i podjadanie. Niedziela to takie małe święto, jesteśmy zawsze cała rodziną i zawsze do kawki pojawia się coś słodkiego. Łatwo nie jest oprzeć się pokusom, ale na szczęście już po weekendzie. Mamy poniedziałek, nowy tydzień i nowe siły do działania. Trzeba podsumować ostatnie siedem dni i pracować na wyniki kolejnego tygodnia. Siłownia w kalendarzu rozpisana do końca miesiąca, ćwiczenia które mogę robić w domu też zapisane. Nie zostaje nic innego jak działać. Spinamy tyłki i poniedziałek całą trójką (i z humorem) zaczynamy na siłowni;)
wtorek, 8 marca 2016
Połowa za nami!
W ten wspaniały Dzień Kobiet postanowiłam świętować również połowę projektu. Trzy miesiące za nami i trzy ostatnie miesiące przed nami. Jestem zadowolona chociaż oczywiście mogłabym wiele poprawić. To było ciężkie trzy miesiące bo chociaż dieta wspaniale ułożona, siłownia, blisko i otwarta więcej niż zamknięta, zabiegi icoona są czystą przyjemnością to jednak wszystko naraz, wprowadzone i przestrzegane w tym samym czasie może być zgubne. No i nic dziwnego, że kilka razy się zgubiłam. A nawet dużo razy, wiele!
Moim największym problemem było podjadanie. Bo przecież jeden kawałek czekolady mi nie zaszkodzi albo jeden banan więcej nic nie zmieni bo przecież to owoc, zdrowy i pożywny. O jak się myliłam, w owocach też jest cukier i to niemało. Nie doceniałam tego jak świetny mamy jadłospis. Duży wybór produktów, pełnowartościowych, pożywnych, sytych. Lista zamienników. Nawet przepisy na obiady i dania świąteczne, żebyśmy też mogli znaleźć coś dla siebie na wigilijnych stołach. Długo trwało zanim nauczyłam się jeść tylko to co faktycznie zapisane w diecie. Ostatnie spotkanie z Panią Pauliną było 22 lutego i można powiedzieć, że dopiero od tego dni czyli od jakiś dwóch tygodni nie podjadam, jem regularnie i tyle ile powinnam. Udało mi się i z nadzieją na wyraźną zmianę wyników czekam na kolejne spotkanie.
Siłownia no hmmm - szału tutaj nie napisze niestety. Czas goni jak szalony i w całym tym zabieganiu siłownia spadła na sam dół pomimo, że lubię tam chodzić. Na początku krępowałam się trochę wiadomo. Wybierałam godziny kiedy w Maximussie jest najmniej ludzi ale wczoraj zobaczyłam wszystko z innej strony. Była w godzinach późno popołudniowych, dużo luzie. Kobiety, mężczyźni. Wskoczyłam na cardio i 15 minut obserwowałam. Dużo ludzi, zadowolonych, uśmiechniętych i niekoniecznie umięśnieni kulturyści chcący pakować więcej i więcej. Wcale nie. Byli tam młodzi ludzi, którzy zamiast gier komputerowych czy pizzy w pubie wybrali zdrowie i zdrowe życie. Siłownia to nie tylko ciężarki, ławeczka i mięśnie większe niż worek treningowy. To też rowerek, bieżnia, skakanka...
Na razie jest 5 kg mniej. Do tego jeden rozmiar mniej w biuście i duuużo zredukowanych cm dzięki Essence i zabiegom iccone. Jesteśmy teraz miedzy pierwszą, a drugą serią a już są świetne efekty. Skupialiśmy się na brzuchu i udach z boczkami więc tutaj zdecydowanie mogę się chwalić zmianami i ładniejszym, jędrniejszym ciałem;) Przede mną jeszcze spotkanie z wizażystką, która dobrała już dla mnie gamę kolorów. Trzeba się teraz nauczyć malować by wyglądać naturalnie i pięknie. I Kobieco! W ten kobiecy dzień;)
Swoją trzymiesięczną pracę w skali od 1 do 10 oceniam na 5. Na drugie 5 czas właśnie nadszedł i mam nadzieje dać z siebie 100 procent by osiągnąć założony sobie cel. Koniec z podjadaniem, koniec z leniuchowaniem. Bierzemy się do roboty;)
Moim największym problemem było podjadanie. Bo przecież jeden kawałek czekolady mi nie zaszkodzi albo jeden banan więcej nic nie zmieni bo przecież to owoc, zdrowy i pożywny. O jak się myliłam, w owocach też jest cukier i to niemało. Nie doceniałam tego jak świetny mamy jadłospis. Duży wybór produktów, pełnowartościowych, pożywnych, sytych. Lista zamienników. Nawet przepisy na obiady i dania świąteczne, żebyśmy też mogli znaleźć coś dla siebie na wigilijnych stołach. Długo trwało zanim nauczyłam się jeść tylko to co faktycznie zapisane w diecie. Ostatnie spotkanie z Panią Pauliną było 22 lutego i można powiedzieć, że dopiero od tego dni czyli od jakiś dwóch tygodni nie podjadam, jem regularnie i tyle ile powinnam. Udało mi się i z nadzieją na wyraźną zmianę wyników czekam na kolejne spotkanie.
Siłownia no hmmm - szału tutaj nie napisze niestety. Czas goni jak szalony i w całym tym zabieganiu siłownia spadła na sam dół pomimo, że lubię tam chodzić. Na początku krępowałam się trochę wiadomo. Wybierałam godziny kiedy w Maximussie jest najmniej ludzi ale wczoraj zobaczyłam wszystko z innej strony. Była w godzinach późno popołudniowych, dużo luzie. Kobiety, mężczyźni. Wskoczyłam na cardio i 15 minut obserwowałam. Dużo ludzi, zadowolonych, uśmiechniętych i niekoniecznie umięśnieni kulturyści chcący pakować więcej i więcej. Wcale nie. Byli tam młodzi ludzi, którzy zamiast gier komputerowych czy pizzy w pubie wybrali zdrowie i zdrowe życie. Siłownia to nie tylko ciężarki, ławeczka i mięśnie większe niż worek treningowy. To też rowerek, bieżnia, skakanka...
Na razie jest 5 kg mniej. Do tego jeden rozmiar mniej w biuście i duuużo zredukowanych cm dzięki Essence i zabiegom iccone. Jesteśmy teraz miedzy pierwszą, a drugą serią a już są świetne efekty. Skupialiśmy się na brzuchu i udach z boczkami więc tutaj zdecydowanie mogę się chwalić zmianami i ładniejszym, jędrniejszym ciałem;) Przede mną jeszcze spotkanie z wizażystką, która dobrała już dla mnie gamę kolorów. Trzeba się teraz nauczyć malować by wyglądać naturalnie i pięknie. I Kobieco! W ten kobiecy dzień;)
Swoją trzymiesięczną pracę w skali od 1 do 10 oceniam na 5. Na drugie 5 czas właśnie nadszedł i mam nadzieje dać z siebie 100 procent by osiągnąć założony sobie cel. Koniec z podjadaniem, koniec z leniuchowaniem. Bierzemy się do roboty;)
piątek, 4 marca 2016
Przy chorobie odpuszczam...
Można powiedzieć, że już wróciłam do zdrowia po trzydniowym leżeniu w łóżku. O ćwiczeniach nie było mowy. Od kaszlu brzuch i żebra bolały wystarczająco mocno by nawet nie myśleć o brzuszkach, a i na pięciokilogramowe ciężarki brak było sił. Już nie wspomnę o wyjściu na rower czy siłownię;/ Wyrzuty sumienia gryzą bardzo, jednak pocieszam się tym, że dieta zachowana. Odpowiednia ilość i jakość posiłków i przestrzegana lista zakazana produktów. Nie jest super, ale wiem że mogło być gorzej.
Ten kończący się tydzień w skali 1 do 10 (gdzie 1 to kompletna poraża, a 10 pełny sukces) oceniam na 7, bo właściwie tylko siłowni było brak. Mam nadzieje odrobić to w przyszłym tygodniu. Nie, nie nadzieje - mam zamiar!
Ten kończący się tydzień w skali 1 do 10 (gdzie 1 to kompletna poraża, a 10 pełny sukces) oceniam na 7, bo właściwie tylko siłowni było brak. Mam nadzieje odrobić to w przyszłym tygodniu. Nie, nie nadzieje - mam zamiar!
środa, 13 stycznia 2016
Pierwszy miesiąc - podsumowanie.
Za nami pierwszy miesiąc projektu. Odważyłam się zważyć i zmierzyć. Jesteście ciekawi? Ja byłam bardzo i powiem Wam, że jestem zadowolona. Mianowicie
3 kg mniej.
4 cm w każdym udzie.
2 cm brzuch.
1 rozmiar mniej w biuście.
+ 50 do samopoczucia.
Jaśniejsze rozstępy na brzuchu i mniejszy cellulit dzięki zabiegom icoone w salonie Essence.
Mocniejsze ramiona dzięki ćwiczeniom z ciężarkami i lepsza kondycja dzięki ćwiczeniom na siłowni Maximus.
No i ta lekkość, którą czuję dzięki menu od FitDietetyk.
Jest super, a wiem, że będzie jeszcze lepiej;)
3 kg mniej.
4 cm w każdym udzie.
2 cm brzuch.
1 rozmiar mniej w biuście.
+ 50 do samopoczucia.
Jaśniejsze rozstępy na brzuchu i mniejszy cellulit dzięki zabiegom icoone w salonie Essence.
Mocniejsze ramiona dzięki ćwiczeniom z ciężarkami i lepsza kondycja dzięki ćwiczeniom na siłowni Maximus.
No i ta lekkość, którą czuję dzięki menu od FitDietetyk.
Jest super, a wiem, że będzie jeszcze lepiej;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







